|
|
||
|
|
Była to pierwsza rzecz w naszym wędkarskim życiu, którą postanowiliśmy wcielić w życie... znaczy - zrobić wszystko tak jak opisane w książce nie idąc na żadne skróty ani na przysłowiową łatwiznę. Tak właśnie zaczęliśmy łowić nasze pierwsze karpie - książkowo. Początki były bardzo trudne. Zerwane zestawy, niewygodne małe krzesełka, które raz po raz pękały pod ciężarem śpiącego Marcina (czyli mnie) jak i czasem Rafała. Trzeba wspomnieć, że pierwsze karpie były naszym największym przeżyciem, doprowadzającym niemal do zawału serca i wzrostu częstotliwości jego uderzeń do 250. Oczywiście karpie te nie były zbyt wielkie, dochodziły do 5 kg, ale cóż to był za hol na zestawie z żyłką 0.22mm w pełnej zaczepów wodzie. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności dołączył do nas trochę z przypadku zapalony karpiarz, jednym słowem maniak - Rysiek, który od wielu lat zaczynał próby z połowem tej cudownej ryby. Spotkaliśmy się nad piękną glinianką i tak już zostało do dziś. Przeżyliśmy razem niejedną przygodę nad wodą i po prostu zakochaliśmy się w całej tej magii wieczoru, czystego nieba gwiazdozbioru Oriona czy podkradającego się lisa do naszej swoistej expedycji. Każdy, kto przeżył choć kilka takich chwil jak my, nie domaga się większego komentarza do tego, jakże krótkiego wstępu o Nas samych
2005r. Karpiowisko - wszystkie prawa związane ze stroną zastrzeżone
|
|
|
|